Category

Graciarnia

Wielkanocny Kiermasz Książkowy i łapanie zajączka

By | Blog, Graciarnia | No Comments

Reklama

Dawno, dawno stąd, daleko, daleko temu Panoramix wrzucił do swojego koszyczka, to znaczy do kociołka, kilka magicznych składników – książki, mnie, trochę Wielkanocy i szczyptę żółtego koloru. Dlaczego żółtego? Bo żółty to wiosna, radość i ja. Nie da się ukryć, że byłam fanką żółtego zanim stało się to modne! A dzisiaj jestem wielkim, żółtym kurczakiem, czy tam innym ptakiem. Z tej sekretnej mikstury powstał Wielkanocny Kiermasz Książkowy oraz konkurs w szukaniu zajączka z nagrodami. Ale to za chwilę!

Najpierw chciałabym Wam przedstawić kilka książek ze zbiorów księgarni internetowej https://ebookpoint.pl/, które możecie zgarnąć z rabatami sięgającymi nawet 98%! Nie lada gratka, bo do wyboru macie prawie pięćdziesiąt tysięcy książek we wszelkich formatach, a ja mam klawą współpracę. Promka dostępna tutaj -> https://ebookpoint.pl/go-NiewyparzonaPudernica i trwa do 10 kwietnia. Przy wyborze kierowałam się żółtym motywem na okładce i nie było to łatwe zadanie żeby przewertować taki ogrom tytułów. Pokrótce przedstawię Wam trzynaście książek, które padły moją ofiarą. To nie będą zwyczajne opisy, to będą Pudi opisy speszjal de Lux jak kremóweczka w Warsie!

  1. „Ten dzień” Blanka Lipińska https://ebookpoint.pl/go-ptendzien  – wybór był oczywisty, bo to właśnie dziś jest ten dzień, kiedy możecie wziąć udział w konkursie wielkanocnym i wygrać czytniki inkBOOK i bony zakupowe do księgarni Ebookpoint.pl. Wystarczy znaleźć zajączka w książkowym świecie, macie czas do 15 kwietnia, szczegóły -> https://ebookpoint.pl/go-Konkurs.wielkanoc.23. Motyw żółty jest? Jest! Włosy na okładce dawno nie widziały płukanki ochładzającej kolor. Wszystko się zgadza, przejdźmy więc do kolejnego tytułu.
  2.  „O północy w Czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej katastrofie” Adam Higginbotham https://ebookpoint.pl/go-ppolnocwczarnobylu – świetna książka świąteczna, bo jak wiadomo Bóg się rodzi, moc truchleje, Jezus był Polakiem, bo jego mama była z Częstochowy, Czarnobyl jest w Ukrainie, Ukraina graniczy z Polską. Jezus urodził się o północy pod gwiazdą z ogonem. Gwiazda jest żółta, żonkile są żółte, żonkile kwitną wiosną, wiosną jest Wielkanoc. Wszystko jest ciągiem logicznym.
  3. „Projekt Riese” Remigiusz Mróz https://ebookpoint.pl/go-pprojektriese– jak już jesteśmy przy Wielkanocy, to wiadomo – mróz, śnieg, czasami błoto. Lepimy bałwanki do koszyczka, w Lany Poniedziałek obrzucamy się kostkami lodu, co uważam jest wspaniałą tradycją, bo potem nikomu chłodzenia do drineczków nie brakuje. Wspaniałe są to święta, nie zapomnimy ich nigdy!
  4. „Konsultantka” Ruth Heald https://ebookpoint.pl/go-pkonsultantka– Od Mroza do konsultantki krótka droga, bo przecież Remek z Pigiem wiecznie pytają się siebie o to czy chcą coś z Ejwonu. A wystarczyło mnie zapytać… całe gimnazjum byłam konsultantką i mogłabym im załatwić po jakimś bronzerze w kulkach na święta! Ech… faceci…
  5. „Manipulantka” Sonia Rosa https://ebookpoint.pl/go-pmanipulantka – w punkcie czwartym wyszłam na manipulantkę i zaraz wybuchnie jakaś inba, że niby między wódkę, a zakąskę się wtryniam, ale wiedzcie, że chciałabym chłopakom trochę pomóc w ich odwiecznym sporze!
  6. „Nieobliczalna” Magda Stachula https://ebookpoint.pl/go-pnieobliczalna – a jak będą się pruć jak stare barchany, to stanę się nieobliczalna, bo ja z liczeniem to tak różnie. No chyba, że liczę hajsy i to pod warunkiem, że je mam. Jeśli jesteśmy przy forsie to…
  7. „Prosta matematyka. Licz sprytnie” Piotr Kosowicz https://ebookpoint.pl/go-pprostametematyka – coś dla mnie i dla Was, a najbardziej dla lorda Glapińskiego. Gdyby tak zakupił, poczytał, to może nawet byłoby nas stać na masło? Może nawet byłyby szanse na bogactwo? Kto wie!
  8. „Get Smart! Myśl i postępuj jak najbogatsi ludzie, którzy odnoszą największe sukcesy” Brian Tracy https://ebookpoint.pl/go-pgetsmart – bo przecież takie bycie bogolem, to banał! Wystarczy wstawać więcej i pracować wcześniej, czy tam na odwrót. Potem kupujemy bliźniaka, rezygnujemy z awokado i włala! Powiem Wam, że ja jestem urodzonym milionerem. Pochodzę z rodziny milionerów i wcale się tego nie wstydzę. Stary wisi mi miliony alimentów, a Mama, złota kobieta, wpłacała mi miliony na książeczkę mieszkaniową! Przemilczmy fakt, że potem przyszła denominacja i te miliony to ten… Ale nadal czekam na sto milionów od pana Lecha! Jest nadzieja!
  9. „Królowa głodu” Wojciech Chmielarz https://ebookpoint.pl/go-pkrolowaglodu– kontynuując mój wywód, na szczęście nie głoduję. Chociaż trzeba przyznać, że apetyt to ja mam wilczy. Jak to mawiają – łatwiej ubrać niż wykarmić.
  10. „70 zdrowych nawyków. Dobra dieta, świetne samopoczucie i niespożyta energia” S.J. Scotthttps://ebookpoint.pl/go-pzdrowenawykidobradieta – a taką książkę, to sama mogłabym napisać! Bo wiadomo, jestem na ciągłej diecie, która działa cuda! Mam już nazwy rozdziałów – smalec na tysiąc sposobów, kiełbasa moje życie, boczek na zgrabny boczek, smażone kurczaki na zdrowe flaki, burgerki na sprawne nerki, wróżby z pizzy na każdy dzień. Właściwie to mogłabym nawet kilka książek napisać. Powiedzmy piętnaście. Rocznie. Nic mnie tak nie jara jak żarcie pod korek. Zjem wszystko. No może oprócz moich kotów, nie jestem Alfem i omegą.
  11. „Uratuj kotka! Ostatnia książka o pisaniu, jaką przeczytasz” Blake Snyder https://ebookpoint.pl/go-puratujkotka– podkreślę ponownie, żeby nie było nieporozumień. Kotków nie jadam. O pisaniu nie czytam, bo nie umiem czytać. Ja tylko pisać umiem. No i jak piszę, to nie mogę czytać jednocześnie, bo jak? I tak jestem wybitnym geniuszem, a aż takiego geniuszu ziemia, ta ziemia by nie uniosła.
  12. „Uwięzieni w słowach rodziców. Jak uwolnić się od zaklęć, które rzucono na nas w dzieciństwie” Agnieszka Kozak, Jacek Wasilewski https://ebookpoint.pl/go-puwiezieniwslowachrodzicow– tutaj warto podkreślić, że ja z tych zaklęć się uwolnić nie chcę. Mama od dzieciństwa karmiła mnie tekstami, że jestem ładna, mądra i mogę być kim chcę. I ja tam jej wierzę, przecież rodzona matka by mnie nie okłamała, right?
  13. „Jak być zabawnym, a nie śmiesznym. Przewodnik po dobrej rozmowie w pracy, w domu, w życiu” Przemysław Kutnyj https://ebookpoint.pl/go-pjakbyczabawnymniesmiesznym– mogę być kim chcę, ale nadal nie wiem kim i czy oby na pewno jestem zabawna, czy raczej śmieszna. Ale wiecie co? Mam to w koszyczku! Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, żeby bawić się, żeby bawić się, żeby bawić się na całego!

Kto zaśpiewał? 😀

Mogłabym tak pisać o książkach w nieskończoność, ale wyszłaby z tego książka. Jeśli chcecie wiedzieć o czym naprawdę są wybrane przeze mnie tytuły, to skorzystajcie z promki i sprawcie sobie odrobinę przyjemności zamiast szorować okna na święta. A może nawet wygracie czytnik do ebuczków? Jakby co jest fabrycznie czysty, nie potrzebuje pucowania, nie to co okna! Okna, albo książki – wybór jest prosty jak  zajęcze ucho 😉

Jak zarobić i się nie narobić? Jak zarabiać w internecie? Moje sprawdzone sposoby na pieniądze z internetu.

By | Blog, Graciarnia | No Comments

Lubicie pieniądze? A lubicie się narobić, żeby zarobić? Ja też nie. Jak zarobić i się nie narobić? Wystarczy korzystać z nadarzających się okazji. Ale, że jak to pieniądze z internetu? Niemożliwe! A jednak. Jestem żywym przykładem, że da się zarabiać w internecie. Oczywiście, że możecie się skusić na jakieś dupne ankiety, które będziecie rypać tygodniami, a żeby wypłacić hajs trzeba minimum 50 złotych. Kiedy macie już zarobione 49 złotych, ankiety przestają przychodzić i gówno dostajecie. To nie dla mnie! Ja mam sprawdzone sposoby na zarabianie w internecie. Testuję je od lat i dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie sposobów na kasę z internetu. Kiedy czasem wspominam, że zarobiłam na Aliexpress, albo wpadło mi właśnie kilka złotych za zakupy, zdarza mi się słyszeć, że co to za pieniądze 5, 10, 30 złotych. Pieniądze nie śmierdzą, a mając kilka takich źródełek hajs się sumuje i z 30 złotych robi się 300, a potem 3 tysiące. I co łyso teraz, że pojechałam na wakacje za te drobne? Grosz do grosza i będzie kokosza.

Monese

Monese to brytyjski fintech, czyli firma świadcząca usługi finansowe. Jeszcze prościej? Darmowe konto wraz z darmową kartą w walucie obcej bez żadnych zobowiązań. Karta przyda się na wakacjach i do… zarabiania. Pominę kwestię tego, że kartą możemy płacić i robić wszystko to, co robicie z kartami. Przejdźmy do zarabiania. Najlepiej otworzyć rachunek w funtach, bo ten ma najlepszy kurs do złotówki, czyli zarobimy więcej. Bonus pieniężny dostajemy za każdym razem kiedy ktoś otworzy konto korzystając z naszego kodu i dokona pierwszej płatności z użyciem karty. W tej chwili promocja daje zarobić i mi i Wam. Każda osoba, która otworzy konto z moim kodem WIOLE878 otrzyma 5 funtów na start, ja natomiast dostanę 10 funciaków. Po aktualnym kursie, za każdą osobę zgarnę 48 złotych, a osoba która wklepie kod dostanie 24 złote. A teraz wyobraźcie sobie, że 10 osób założy sobie konto z Waszym kodem i już macie 480 złotych. Fajnie, nie? 500 plus bez konieczności bolesnego porodu. Dodam, że czasami jest promo i Monese daje więcej hajsu. Jednym słowem – jebać 500+ 😀 Karta idzie maksymalnie 2 tygodnie, koledze przyszła chyba po tygodniu, mi po około dwóch.

A teraz na skróty. Jak założyć Monese?

  • Pobieracie aplikację Monese z Google Play lub App Store
  • Rejestrujecie się i podajecie kod WIOLE878 (przy rejestracji, bo inaczej hajs przepada)
  • Wybieracie przy rejestracji konto w funtach
  • Weryfikujecie konto według instrukcji. Spokojnie, wszystko jest po polsku, banał
  • Po weryfikacji, wchodzicie w zakładkę “Karta” i zamawiacie kartę, oczywiście za darmo jak wszystko
  • Kiedy karta już dotrze, aktywujecie ją w aplikacji
  • Doładowujecie kartę (przesyłacie np swoją kartą, apka podpowiada, co i jak, więc łatwizna jak przy płaceniu za zakupy)
  • Płacisz kartą żeby zaczęła żyć, najlepiej kupić coś za symboliczną kwotę, ja kupiłam Pringelsy 😉
  • Teraz możesz już wciskać swój kod znajomym, rodzinie i wszystkim na Fejsie i kosić siano 😉

Alior Kantor

Jeśli już jesteśmy przy kartach i kontach, to czas na Alior Kantor. Osobiście z banku i ich kantoru korzystam odkąd powstał Alior, czyli dobre kilka lat. Konto w Alior Kantor również nie niesie za sobą żadnych zobowiązań, a za polecenie każdej osoby zarabiacie 50 złotych! Tam też możecie mieć darmową kartę, a sam Alior Kantor przydaje się kiedy zarabiacie na Aliexpress (wpis Jak zarabiac na Aliexpress).

Żeby założyć Alior Kantor wystarczy:

  • wejść na stronę https://kantor.aliorbank.pl/informacje/rejestracja.html
  • kliknąć “klienci indywidualni”
  • kliknąć “zarejestruj bezpłatne konto”
  • jeśli jesteście klientami Alior Banku klikacie rejestrację uproszczoną (potwierdza się kodem sms), jeśli nie – wypełniacie wniosek online i rejestracja jest klepnięta na jeden z trzech sposobów (videorozmowa, potwierdzenie przelewem lub weryfikacja za pomocą kuriera)
  • Następnie pojawia się kilka prostych tabelek gdzie wpisujecie najważniejsze dane i na końcu jest miejsce na wpisanie kodu
  • Wpisujecie kod promocyjny: FM3BVZGB5WP2
  • Dalej postępujecie według instrukcji
  • Możecie wciskać Wasz kod znajomym i nieznajomym i za każdą osobę, która od momentu rejestracji w ciągu pół roku dokona wymiany walut na kwotę przynajmniej 500 złotych, dostajecie 50 złotych.

Aliexpress

O tym sposobie pisałam Wam dokładnie we wpisie Jak zarabiać na Aliexpress i tam Was odsyłam. Do Zarabiania na Aliexpress przyda Wam się też konto w Alior Kantor, o którym wyżej. W skrócie, na Ali możecie natrzaskać hajsu ile wlezie i jest to banalnie proste. Kodów nie mam, nic na tym nie zarobię, ale Wy tak 🙂

Booking

Do 15 października rezerwując pobyt na Booking za pomocą mojego linka https://www.booking.com/s/44_6/40a0cf8e i ja i Ty dostaniemy po 50 złotych. Jeśli macie w planach jakiś wypad, możecie skorzystać. Nie wiem co zadzieje się po 15, ale wtedy edytuję ten wpis 🙂

Jeśli natomiast chcecie wrzucić swoją chatę na Booking i wynajmować swój obiekt, polecam użyć ten link https://join.booking.com/r/d/46b258d1?lang=pl&p=4 , a nie zapłacicie prowizji za pierwsze 5 zrealizowanych rezerwacji, a mi wpadnie aż 400 złotych!

Refunder

W skrócie – zarabianie przez kupowanie. Refunder, to platforma, która niemal za każde zakupy w internecie zwraca Wam pewien % z kwoty, którą wydaliście. Trafiają się też różne promocje na konkretne sklepy i z miejsca wpada dyszka, czy dwie. Firma jest legalna, szwedzka, solidna, kasa wpada bez problemu i jednym klikem możemy przyrzucić ją na swoje konto. Rejestrując się moim kodem i Tobie, i mi wpada po 10 złotych, a potem wpada % z prawie każdych Waszych zakupów online.

Jak się zarejestrować?

  • Wchodzicie na  http:// www.refunder.pl/zapros/Pudi i rejestrujecie się z mojego linka
  • Postępujecie według instrukcji
  • Zarabiacie na zakupach online
  • Możecie pobrać apkę na telefon i wtyczkę na kompa, wtedy zakupów nie musicie robić wchodząc do sklepów ze strony Refundera, apka i wtyczka same przypominają, że jest kasa do wzięcia. Podsumowując, jest to banał, a kasa leci.

Bolt

Bolt, czyli jak jeździć taksówkami za darmo. Praktykuję od dawna i polecam. Wystarczy pobrać aplikację Bolt na telefon i przy rejestracji użyć mojego kodu: 7TYYF i oboje dostaniemy po 10 złotych na przejazd. Potem podsyłacie swój kod znajomym i darmoszki się kręcą.

FREE NOW (kiedyś mytaxi)

FREE NOW, to również taksówki, którymi możemy jeździć za darmo. Wystarczy do rejestracji podać mój kod: wioletta.pyz i oboje dostaniemy po 20 złotych. Potem oczywiście generujecie swój kod i puszczacie go dalej, a za każdą rejestrację przy użyciu Waszego kodu wpadają kolejne dwie dyszki.

Tutaj macie przykład jak wtyczka Refunder działa na stronie Zooplus

Zooplus

Oprócz tego, że za zakupy na Zooplus dostaję zwrot z Refundera, to jeszcze zbieram punkty na samym Zooplusie. Niby nie kasa, ale moje koty dostały już za darmo trzy drapaki, żarcie, miseczki i mnóstwo zabawek, więc jest to jakiś profit. Za każdą rejestrację z mojego linku: https://www.zooplus.pl/invitations/Wioletta.Pyzik/1 dostaniecie 10% zniżki na pierwsze zakupy, a ja 250 punktów na dobroci dla Januszka i Grażynki. Ogólnie sklep polecam, tanio, szybko, dobra karma i nie muszę tego dźwigać, bo kurier raz w miesiącu przynosi mięso do domu. Polecam nie tylko kociarzom, ale też posiadaczom innych zwierząt. Miejsce warte uwagi.

IQOS

Coś dla chcących rzucić palenie. IQOS czyli elektryk z wkładami tytoniowymi. Jeśli zarejestrujecie się z moim linkiem https://api.iqosfriends.pl/polecam?a=NXT6GJH zgarniecie 120 złotych zniżki na urządzenie IQOS i w sumie 15 paczek Heets, czyli wkładów, “fajek”, jak zwał tak zwał. Część Heetsów daje Wam przedstawiciel IQOS, a część dostajecie w kodach, które działają w wybranych sklepach. Do palenia nie namawiam, ale jeśli ktoś próbuje rzucić analogowe fajki, to jest to dobry sposób. O tym co to i na co nie będę się rozpisywać, Google macie 😉

Ufff! Udało się! Spisałam najlepsze opcje zarabiania przez internet, które przyszły mi do głowy. W razie jakichś zmian, będę Was informować, edytować wpis, może coś nowego się pojawi, to też dodam. Dzięki za uwagę i życzę Wam i sobie dużo pieniędzy!

“Dzienniki hejterskie” PigOuta – gniot, kanał, ściekowa literatura, czy Nagroda Literacka “Nike”? Hejt na hejtera! Prawdziwe świniobicie!

By | Blog, Graciarnia | No Comments

Sprawa wygląda tak, że pierwszy raz piszę reckę książki. Do tego ebooka. Do tego, to pierwszy ebook w moim życiu. ̶A̶l̶e̶ ̶p̶o̶n̶i̶e̶w̶a̶ż̶ ̶z̶o̶s̶t̶a̶ł̶a̶m̶ ̶p̶r̶z̶e̶k̶u̶p̶i̶o̶n̶a̶. Ale ponieważ ebuczka wydał mój serdeczny kolega, brat z innej matki (z ojcem nie mamy pewności), to wzięłam, przeczytałam i zaraz Wam powiem, czy te całe “Dzienniki hejterskie” od PigOuta są coś warte. Albo przynajmniej czy są warte 34,90 złotych, czy lepiej przejebać hajsy na chleb ze smalcem. Zapraszam na hejt na hejtera. Prawdziwe świniobicie!

Moja historia z “Dziennikami hejterskimi” zaczęła się niewinnie. Akurat jadłam bigos, kiedy na Messengera dostałam wiadomość od Piga. Jak mogła zacząć się wiadomość od blogera? Oczywiście od “dej”. Myślę se boszzz… tylko dej i dej, ale czytam dalej. “Dej mi swój adres”. Oho, jeszcze lepiej! Zdechłą świnie podeśle. I niewiele się myliłam. Pioter mówi mi, że ebuczka mi swojego wyśle, i że dej ten adres w końcu. Dałam, chociaż moje głosy w głowie powtarzały, że Pioter, przeca ebuka można mailem, co Ty odpierdalasz. Z drugiej strony, pierwszą książkę dał mi po pijaku, więc nie mogło być tak zwyczajnie. I wtedy przyszła ona. Paczka. A w niej list i zdechła świnia.

Jak już wspomniałam, z ojcem nie mamy pewności. Znając mojego, to mógł stacjonować w Nakle, skoro w momencie jak się rodziłam był już w Karpaczu. List tak mnie wzruszył, że w Chmielaki faktycznie doszło do najebki ze Świnią nad Wieprzem. Nie, żeby to miało mnie jakoś przekupić do napisania dobrej recenzji, ja jestem nie przekupna. Tak jakby. A ebuk faktycznie był na pendrive pod postacią różowej świni. (Czujecie ten biznes? Dostałam za friko książkę i jeszcze mam pendrajwa za frajer!).

Po sesji zdjęciowej pod bananem, w towarzystwie świniopendrajwa i pierwszej książki PigOuta, zapadła decyzja. Będę czytać. Co prawda do tej pory wybierałam oglądanie obrazków, ale może dam radę. Jak sam autor proponuje, czytałam na kiblu. Ale wiecie jak jest, 15 minut dziennie w komnacie tajemnic, to chuj nie czytanie, więc skończyłam na wakacjach. Miałam święty spokój i łyknęłam Dzienniki z apetytem, jak Sasha Grey przed emeryturą.

Przejdźmy do meritum. Treść. O czym to właściwie jest? “Dzienniki hejterskie”, to zbiór felietonów. Kto zna PigOuta, ten wie, że jego teksty są lekkie, a on sam twierdzi, że jest hejterem. Nie jest. Ja też nie jestem. Ale teraz dla niektórych wszystko jest hejtem 😉 A chuj! Bądźmy hejterami! Za to nam ̶p̶ł̶a̶c̶ą̶ biją brawo.

Ledwo zaczęłam czytać, a tam już wtopa. PigOut we wstępie tłumaczy, że wydoroślał od czasu pierwszej książki i już nie będzie rzucał kurwami jak Banaś w swojej kamienicy. Plażo proszę! Przeanalizowałam dokładnie tekst i zaznaczyłam w notesie ile razy padło słowo “kurwa”. 3 RAZY! Kurwa, słownie TRZY! TRZY KURWY. To jest kurwa dramat! To był początek masakry. Żeby mieć jakieś porównanie, policzyłam ile razy w “Dziennikach hejterskich” padło słowo “hashimoto”. Bo wiecie, hashimoto, to teraz najpopularniejsze schorzenie na usprawiedliwianie wszystkiego. Najlepiej mieć hashimoto, być blogerem i wydać książkę. Wtedy to jest takie combo, że fejm na wiosce gwarantowany. Na szczęście Piotrek nie ma hashimoto hello moto, ale słowo to zostało użyte w książce 13 razy. 13 RAZY! Kurwa 3 razy, hashimoto 13. Widzicie ten dysonans?! To rażące zakłócenie harmonii?! Już miałam zakrzyknąć, że Pioter, co Ty odkurwiasz, sprzedałeś się, ale wtedy przypomniałam sobie, że nie sama kurwa Kraków zbudowała. Z radością odkryłam, że oprócz kultowego słowa Prawdziwych Polaków, tekst jest okraszony innymi wulgaryzmami wszelakiego pochodzenia. Z ogromną satysfakcją stwierdzam, że Pioter wcale nie wydoroślał, tylko poznał więcej przekleństw, w związku z tym do rąk dostajecie wybitne dzieło pisane przystępnym językiem. W felietonach nie brakuje wulgaryzmów, dziwnych porównań, metafor takich, że Remigiusz Mróz leży, kwiczy i zachodzi szronem oraz licznych nowotworów językowych, którymi tylko najwybitniejsi twórcy mogą się pochwalić. Tak. Ja też.

Jeśli miałabym się jeszcze do czegoś przypierdolić, to do podpierdolki do “Jaka to Melodia”. PigOut! PROSZĘ! Karton wędlin, to najlepsza nagroda ever! Lepsze mogłoby być tylko świniobicie w zestawie! Co Ty sobie myślisz? Że w poważnej stacji będą sobie rozdawać kartony ze słodyczami od Solidarności? Na jakiej planecie Ty żyjesz? Świnia, to świnia i nie ma nic lepszego niż świeżynka, pachnąca kiełbaska prosto z wędzarki i soczysty kawał schabu skwierczący na grillu i zapijany chłodnym browarkiem. Mamy 2019 rok i karton wędlin sprawiłby mi radość większą nawet od majonezu z Motyla.

Sytuację z wędlinami uratowała wstawka o Chmielakach. Można powiedzieć, że wsparłam PigOuta w spełnieniu jednego z jego marzeń. Pioter był na Chmielakach w moim mieście. Właściwie, to całe Chmielaki wspieraliśmy się wzajemnie, szczególnie podczas powrotu do domu jak nogi nam krzywo szły.

Podsumowanko. Na wstępie chciałabym podkreślić, że PigOut wcale nie przekupił mnie piwem, żeby recka była pozytywna! WCALE! Jeśli przełamałam się na ebooka, to znaczy, że musiałam mieć inne powody niż sympatia do autora “Dzienników hejterskich”. Pierwszą książkę Piotrka “Świnia ryje w sieci” łyknęłam jak chłodne piwko w upalny dzień, więc wiedziałam, że “Dzienniki hejterskie” mnie nie zawiodą. Nie zawiodły. Twórczość PigOuta jest lekka, przyjemna i ciekawa. Ebook był idealnym dopełnieniem moich wakacji oraz posiedzeń w kiblu, a z racji, że w Turcji dopadła mnie zemsta sułtana, to w kiblu miałam dużo czasu na relaks. Można powiedzieć, że książka uratowała mi dupę, a z każdą salwą śmiechu popuszczałam w rytm. Dziękuję PigOut!

Nie wiem czy Piotrek dostanie Nagrodę Literacką “Nike”, ale z pewnością jego twórczość nie jest gniotem. Najebał kilkaset stron i znalazłam tylko jeden błąd ortograficzny! Szacun! Ja z pewnością zrobię więcej. Bo słowo się rzekło, świnia u płotu, pisze książkę i będzie równie popierdolona jak książka Piotrka tylko, że inna 😀

Jeśli jeszcze nie czytaliście dzieł PigOuta o otaczającej nas rzeczywistości, aferkach wśród celebrytów i jego zmaganiach na tacierzyńskim, to w jego sklepie możecie zakupić ebuczka oraz pierwszą część felietonów na papierze! Kupcie sobie, to może za reckę trzeciej części zapłaci mi w pieniędzach, a nie tylko chlanie i chlanie…

Jak zarabiać na Aliexpress?

By | Blog, Graciarnia | No Comments

Nie ma miedzi, dupa siedzi? A może dupa siedzi, bo tak wygodniej? Czasy mamy takie, że hajs można zrobić na wszystkim, nawet na chińskich zakupach. Pieniądze z internetu? To na pewno oszustwo! A co jeśli Wam powiem, że żyję wyłącznie z pieniędzy z internetu od kilku lat? Źle mi się nie powodzi, przeciwnie. Zyski można czerpać z różnych źródeł. Dzisiaj pokażę Wam jak zarabiać na Aliexpress. Wpis obiecałam Wam już w styczniu i jakoś zleciało 😉 To łatwiejsze niż myślicie. Zakupy Wam się zwrócą. Mało tego, na Aliexpressie można zarobić całkiem niezłe sumki!

Prosta instrukcja jak zarabiać na Aliexpress:.

  1. Wchodzicie na stronę https://portals.aliexpress.com/

2. Rejestrujecie się.

3.Potwierdzacie rejestrację na mailu.

4. Po potwierdzeniu uzupełniacie pierdolety. Nie ma co się bardzo przejmować tym co wpisujecie, mam wrażenie, że nikt tego nie czyta 😉 Najważniejsze, to wrzucić link do miejsca, w którym chcecie udostępniać swoje linki. Jeśli nie macie bloga możecie podać link do mojej aliexpressowej grupy na FB – https://www.facebook.com/groups/1091235450950009/

5. Na koniec zgadzacie się na pakt z chińskim diabłem.

6. I czekacie aż Was zatwierdzą. Kiedyś czekałam z tydzień. Teraz podobno szybciej to idzie.

Jak już wszystko Wam potwierdzą, wchodzicie sobie na stronkę i uzupełniacie resztę. Myk jest taki, że hajs przelewają na konto dolarowe. Konto dolarowe możecie założyć banalnie łatwo i całkowicie za darmo na przykład w kantorze Alior. Ja mam własnie takie konto i jestem zadowolona. Tam sobie przeliczycie kasę na złotówki i po sekundzie macie ją na swoim koncie. Zakładając tam konto z mojego polecenia wpadnie mi parę złotych (o tym napisze wkrótce więcej). Podczas rejestracji wystarczy wpisać mój kod, a razem zyskamy- FM3BVZGB5WP2 Żeby przeleć kasę z Ali zarabiania, trzeba mieć minimum 16 dolców zarobione. Szybko się zbiera 🙂 Minus jest taki, że za przelew biorą sobie 15$, więc warto nazbierać więcej żeby nie odczuć straty. Ale w końcu jaka to strata skoro nic nie inwestujemy, tylko zarabiamy? Właśnie.

Żeby nie było, że na Ali chuj nie pieniądz, to proszę. Oto moje drobne na waciki. Niby nie dużo, ale dużo. 1600 złotych za nic. Zakupy można zrobić, nie? A przyznaję, że rzadko gdzieś wrzucam linki. W styczniu napisałam posta o tym co warto kupić na Aliexpress i kasa wpadła głównie z niego. Poza tym mam grupę – Aliexpress BEZ podróbek, gdzie możecie wrzucać swoje zakupy. Przyznaję, że rzadko wrzucam tam moje, ale czasem się zdarzy. Na mojej grupie możecie robić śmiało hajs, bo na innych często jest zakaz wrzucania linków afiliacyjnych. Administratorzy nie lubią kiedy inni u nich zarabiają, ja nie mam nic przeciwko. Ba! Fajnie jeśli dzięki mojej pomocy wpadnie Wam parę złotych. Mi nie ubędzie, Wy zarobicie. Dla mnie git.

No dobra jak już wiecie co i jak, to jeszcze Wam powiem jak wygenerować link afiliacyjny, czyli taki indywidualny link, który jest powiązany z Wami i dzięki niemu dostaniecie pieniądze. Macie na skrinie podkreślone gdzie trzeba wejść i co trzeba zrobić. Proszę.

Na prawie każdej pierdole z Aliexpress można zarobić około 3%, czasami jest to więcej, w zależności jaki to przedmiot. Niby kilka centów, ale szybko się zbiera. Poza tym, jeśli ktoś wejdzie na Aliexpress z Waszego linku i kupi inne rzeczy, to w cookies i tak jest zapamiętane przekierowanie od Was. Jeśli więc ktoś nie kupi skarpet z Waszego linku, ale wejdzie przez Wasze skarpety i kupi gacie, to dostaniecie hajs z tych gaci. Nieźle, nie? Jeśli nie macie jeszcze konta na Aliexpress, to zakładając je zgarniecie przy okazji kupony na zakupy.

Podsumowanko. Żeby zarobić na Aliexpress, wystarczy zarejestrować się na stronie, którą podałam wyżej. Wypełnić wszystkie pierdolety, a potem przerabiać swoje linki na takie “zarabiające” i dzielić się nimi z innymi. Proste? Proste!

Nie ma za co 😉