![]() |
| źródło-pixabay |
![]() |
| źródło-pixabay |
![]() |
| żródło-pixabay |

![]() |
| źródło-pixabay |
![]() |
| źródło-pixabay |
![]() |
| żródło-pixabay |
Niektórzy mają talent do… wciskania ludziom motywacyjnych kitów. Motywacje, coaching i inne tego typu sprawy to całkiem niezły biznes. Nie mówiąc już o poradnikach typu "jak szczęśliwie żyć" itp. A recepta jest według mnie prosta: ciężka praca. Fajnie jeśli ma się talent i szczęście, ale to kwestia losowa. Tak jak napisałaś, zawsze można być pracusiem i zawsze trzeba chcieć. A nie ciągle biadolić i jęczeć jak to źle, jak to ciężko. Pamiętam, jak jeszcze na studiach miałam w grupie gwiazdki, które będąc już na mgr nie pracowały i zajmowały się jedynie studiami (co też wg mnie nie jest zdrowe). Marudziły jak to mają mało czasu, jak im ciężko, jak im źle. Da fuck? Jest typ ludzi, któremu zawsze będzie ciężko. Trzeba wiedzieć swoje i robić swoje. A Twoje "przemyśleniowe" teksty bardzo lubię. Nie ze wszystkimi się zgodzę, ale generalnie często bardzo trafnie ujmujesz sedno tematu i masz bardzo ciekawe spostrzeżenia.
Może bym tak kołczem została 😉
Nie musisz się ze wszystkim zgadzać, każdy ma swoje zdanie i to jest najfajniejsze 🙂 Cieszę się, że lubisz mnie czytać 🙂
Dziękuę, czytałam między wierszami, biorę dupę w troki i do roboty.
Przypilnuję! 😀
Poradników nie lubię, ale Twojego autorstwa chętnie bym przeczytała 🙂
Nie wiem czy poradnik, ale coś kiedyś może… 😉
Mi tam sie bogactwo marzy 🙂 Fajnie by było mieć kupę kasy.
Pewnie, że fajnie! Też kilka milionów na koncie by mnie ucieszyło 😀
Cóż ja mogę powiedzieć. Dwa tak różne ciała, a jeden mózg!
Ps. Ja cię sprawdzę z tym szkoleniem, jak będę za parę lat kasą tyłek podcierać, to zajadę tam do ciebie i sypnę groszem. Co ja pieprze, przecież ty będziesz w tym samym czasie, make up dwusetką z Zygmuntem zmywać, ale i tak zajadę.
Chodź założymy internetową firmę szkoleniową, co to za radość samemu demakijaż robić 😀
No też prawda, to będzie Ci osobisty wizażysta Zygmuntem twarz szorować :D. A w tym czasie obmyslimy jak bilionerkami zostać…
No też prawda, to będzie Ci osobisty wizażysta Zygmuntem twarz szorować :D. A w tym czasie obmyslimy jak bilionerkami zostać…
Deal!
do tych wszystkich poradników, coachingu i innej homeopatii mam mieszane uczucia. nie skreślałabym tego wszystkiego tak od razu, ale też nie pokładałabym zbyt wielkiej nadziei i przede wszystkim nie inwestowałabym zbyt wielkich pieniędzy. na pewno słuchanie "motywacyjnych bzdur" działa motywująco na ludzi, którzy naprawdę chcą. a złote myśli i cytaty sama uwielbiam. i łatwiej zostać milionerem niż szczęśliwym. ale jeżeli się jest szczęśliwym to miliony już nie potrzebne.
Jak masz szczęście to masz wszystko łącznie z kasą 😉 Prędzej czy później 😀
Ja jestem mało sentymentalna, że tak powiem, nie ziała na mnie nic- ani aforyzmy, ani naciski, ani szkolenia, ani głodujące dzieci. Straszne może ale prawdziwe 😉 Uważam, że najważniejsze to chcieć 🙂
Zajebiście trafiłaś w sedno 🙂 ja kiedyś kupę kasy wydałam na seminaria i poradniki typu "Sekret", a jakoś nie zaskoczyło… jedyne wyjście to zostać coachem i głosić prawo przyciągania na ambonie za miliony dolarów :)))))) PS. zaglądałam tu incognito, ale teraz dodaję do obserwowanych i czekam na więcej tego typu postów 😉 xoxo
Witam jako nie – anonima 🙂
Sekret jest jeden- chcieć to mieć. No tak uważam. Wszystko w naszych rękach Justynko 🙂
Powiem tylko tyle – bardzo motywujące!:)
Dobra. To ja zaczynam pisać książkę 😉
Ludzie zostają milionerami po to, by przekonać się, że fortuna to więcej problemów niż zalet. Ten, kto ma miliony na koncie musi bez przerwy dbać, aby ich nie stracić, a całe życie opiera się głównie na pieniądzach…
No tego nie wiem, chętnie się przekonam i dam znać 😉 Jak mi się nie spodoba, to najwyżej rozdam kasę po rodzinie 😉
Nie każdemu się to uda, bo we wszystkim potrzeba wytrwałości i w miarę realistycznych wizji siebie w przyszłości. Do tej pory spotykałam aż nazbyt charyzmatycznych trenerów, którzy wywoływali odwrotne skutki od zamierzonych 😀
Bardzo podoba mi się pierwsze zdanie 🙂
Ja nie wierzę w takich trenerów, możliwe, że wynika to z mojego charakteru i zwyczajnie nie potrzebuję doradców 😉
Dodaj komentarz