
Haha ;D Idealnie opisane, właśnie mi się przypomniało jak po raz pierwszy byłam w takim ciucholandzie, bo nigdy nie chodzę. Szłam przez miasto i zauważyłam właśnie długą kolejkę do jakiegoś sklepu. Pomyślałam sobie, że to musi być mega sklep skoro tyle ludzi. Poszłam też. I tak jak piszesz…myślałam, że mnie tam zabiją xD Wyszłam szybciej, niż weszłam ;p
Ja jestem dzielna, wyłapuję najlepsze kąski, wywalam tylko torby Korsa, bo wieś haha 😀
Hahahhaha no uśmiałam się. Świetny masz styl pisania, łupy też niczego sobie. Jak mam dobry dzień to też się wybieram na takie łowy ale nie aż tak zabójcze jak Twoje. Butów nie kupuję jakoś nie mogę się przemóc , ale resztę tak. I zdecydowanie wolę spokojniejsze zakupy. Chociaż często znajdzie się babsztyl z niewyparzoną mordką 😮 Oh.
Super tu u Ciebie. Obserwuję 🙂
W wolnej chwili zapraszam do siebie. Pozdrawiam ciepło. Do następnego
udanego tygodnia!
Ja z reguły tez wolę spokojne zakupy, ale od czasu do czasu taki szał jest lepszy niż kawa, a nawet wódka haha 😀
Ale, ale… po co Ci tyle torebek i butów na lato…?D:
Nie na lato, a na lata 😉 Do kilku kreacji, teraz mam już komplet 🙂
Waleczna Pudernica przeszukuje LumPEX i wychodzi z niego cało ! O dziwo wynosi na tarczy masę dobroci 🙂 Ta torba za 3,50 z River- wygląda bosko <3 no i koturenki czarne też niczego sobie 😉
Ta torba nie miała napa i dlatego taniość, ale napa nabiła mi Matka Boska i mam nówkę 😉
Ile razy miałam takie sytuacje, i przyznam się, że chyba nawet zdarzyło mi się oddać.
Właśnie te stare baby najgorsze. Pchają się, z łokcia przywalą, a i jeszcze mało z ręki nie wyrwą albo z koszyka zabiorą. W lumpach to są armagedony, a nie w Lidlach.
Tak ciśnienie podnoszą, że nie ma innej opcji, trzeba czasem przywalić, bo się nie odczepi 😀 Albo się przyczepi jeszcze bardziej, co mnie spotkało 😀
Też uwielbiam ciucholandy <3
Na dostawy zawsze lecę z jakąś obstawą, chociaż będzie komu mnie w szufelkę zamieść 😉 no i oczywiście wzajemne szukanie rozmiarów. 😀
Na Spadek bez obstawy ani rusz. U siebie chodzę na lajcie 😉
Trzeba dodać , że to lepsze niż miejsca święte gdzie dochodzi do uzdrowień, babki odrzucają swe laski, kule, prostują się, mają wigoru jak 20-latki itp. cuda cuda cuda !!! 🙂
Wcale nie odrzucają kul. One tymi kulami zabijają! 😀
Piątka od łowczyni dla łowczyni! 🙂 Ja mam swój ulubiony lumpeksik, gdzie raz w tygodniu jest wyprzedaż po 1 zł 😀 Co to się wtedy dzieje! Ale i tak najlepsze są walki samic o kwieciste sukienki 🙂
Piątal!
Tych bijatyk nie pojmuję. Łapię co mi się podoba, ale nie upadłam tak nisko, żeby się o szmatę bić hahah 😀
Czarne koturny śliczne.
No cóz, ludzie czasami zachowują się jak bydło 🙂
A ja pośród tego bydła, też jak cielę haha 😀
Widzę tu kilka na prawdę fajnych zdobyczy 😉 w mojej mieścinie w kilku takich ciuchlandach są raz w tygodniu wyprzedaże, że wszystko jest po złotówce ;D Wyobraź sobie, jaki wtedy jest pogrom ;D handlarze ściągają z wieszaków wszystko jak leci i sumie jak się tam pójdzie tak z pół godziny po otwarciu, to nie ma czego przeglądać ;D Ja ogólnie łazić po ciuchlandach lubię, ale jak weszłam kiedyś to takiego zaraz po otwarciu jak były złotówki, to stanęłam na środku, popatrzyłam co ludzie wyprawiają, roześmiałam się i wyszłam z pustymi rękami 😉 Nie lubię takiej szarpaniny 😉 Ale w sumie dawno nie byłam 😉 Musze się wybrać na jakieś zakupy :))
Ja wolę zapłacić więcej, ale kupić coś konkretnego. Złotówki mnie nie kręcą 😉
Fotki z kilku wypraw. Czasami kupię jedną rzecz, czasami nic. Staram się kupować tylko to co będę nosić. Już mi przeszło łapanie co popadnie. Tylko na Spadku łapię jak leci, ale po segregacji kupuję góra 3-4 rzeczy. Nie lubię gromadzić 😉
Ile to godzin spędziłam na takich polowaniach, nie zliczę. Uwielbiam tę adrenalinkę, kiedy gdzieś mignie wymarzona sukienka i pojawia się nadzieja, że nikt nie dotrze do niej przede mną. Tylko można popaść w nałóg. Tak, jak ja gdy odkrylam, ze na "złotówce" w moim ciuchu są takie perełki, że hej 😀 Słyszałam, że lubelskie słynie z najlepszych ciuchlandów, więc mamy szczęście!
Ja słyszałam, że w Lublinie chujnia 😉 Byłam zresztą ze 2 razy, ale nic konkretnego nie kupiłam. Ale wiadomo- trzeba znać miejscówki, ja byłam przy okazji, to może dlatego.
Ło matko o takich atrakcjach tylko czytałam! Łupy nie powiem świetne, zwłaszcza torebki , ale na TAKIE zakupy z narażeniem na podeptanie , zgniecenie i w moim przypadku zapewne złamanie z jednej chudej kosteczki bym się nie odważyła. ( 150 cm na 39 kg wagi nie miało by szans w takiej sytuacji ) .Wolę jednak spokojniejsze zakupy 🙂
Z reguły też wolę święty spokój, ale raz na jakiś czas troszkę emocji nie zaszkodzi. A Ty jak jesteś taka drobniutka, to pewnie i sprytna, prześlizgnęłabyś się bez problemu 😀 Spróbuj kiedyś 😀
Dlatego własnie nie chodzę na spadek 😀 nie raz zdarzyło mi się wrócić z siniakami i podrapaniami. I tak, jak piszesz, to wszystko emerytowane babcie, które to w autobusie stać nie mogą a w ciuchu mają więcej siły biec po schodach niż Ty. zanim Ty wejdziesz na górę, to one już wracają z tobołkami. bardzo zadowolona za to jestem z postawy młodzieży. Super kulturalnie sie zachowują chociaż nikt by o to młodziezy szanownej nie posadził.
Mimo wszystko jednak wybieram inny ciuch w Zamościu 😀
A Ty, jak kolejny raz bedziesz w Zamce to daj zać! Kawa obowiązkowa!
Nie piję kawy, ale zrobię wyjątek. Będę i w tym tygodniu, ale szybkie zakupy w Castoramie 😛 W każdym razie możemy się kiedyś umówić, blisko mam 🙂
A jakie jeszcze miejscówki w Zamościu polecasz na łowy?
za identyczne czarne koturny dałam dzisiaj w CCC 99 zł 🙂
Ehh no szkoda… Ale w ciuchu ciężko coś kupić zaplanowanego, wiadomo. W ccc chociaż masz gwarancję. Zawsze jakiś plus 🙂
Chcesz dorwać coś fajnego, to nie ma zmiłuj 😉 Choć ja preferuję raczej nudne do porzygu gmeranie w czasie godzin popołudniowych – emerytki wtedy w marketach 😉
Oj ja też wolę moje "nudne" ciuszki w mieście, a i pogawędzę sobie z Paniami za ladą. A czasem to lubię taką adrenalinę. No i jechałam po upatrzone wcześniej torby czy coś tam, taki łowca czasem mi się uruchamia 😀
Potrzebowałam pilnie dokupuć parę bardziej formalnych kreacji. A, że mieszkam teraz w Pradze, gdzie ceny ubrań są delikatnie mówiąc zawyżone wybrałam się do lumpeksu. Tu ceny zwykłej podkoszulki no name zaczynały się od dwudziestu paru złotych… teraz odliczam dni do zakupów w Polskim Sklepie. Powodzenia przy kolejnych "łupach". 🙂
No to nieźle się cenią! Zazdroszczę Pragi, byłąm tam raz i jestem zakochana, koniecznie muszę się wybrać ponownie 🙂
skąd ja to znam – u mnie to samo:)
świetne łupy
No na moim placu zabaw spokojnie, ale Spadek taki jest 😉
świetny wpis, zresztą jak zawsze 🙂 ja też w ciuchach kupuję ale jeszcze tak nie miałam 😛
Wszystko przed Tobą 😉
Fajne zdobycze, takie Twoje…mi przeszła namiętność do ciuchlandów od czasów podbitego oka …kurrrdesz…baba mnie zdzieliła łokciem…i limo było eleganckie, aż się w pracy klienci pytali co się stało D
O ludzie! Współczuję lima … ja to tylko kosteczki zdzieram 😉
Ostatnio ekspedientka w moim ukochanym lumpku pokazywała zadrapania na rękach. Pytam: "kot pewnie panią podrapał?" Na to ona: "pani to nie kot, dostawa wczoraj była." No tak, bydło rzuciło się na wieszaki i bidulka oberwała rykoszetem 🙁
Biedna…te kobiety powinny mieć jakiś dodatek do pensji za mordęgę w dniach dostawy 😉
To chyba nie dla mnie, chociaż nie wiem jakby było, gdyby ciucho z takimi rzeczami znalazł się w pobliżu. Na pewno by kusiło, ale wiem, że pewnie nie dałabym rady wybrać tego, co bym chciała, za wolno myślę 😉
Tam nie wybierasz, tylko łapiesz co możesz, potem jest czas na zastanowienie 😀
kocham Twoje posty, czytam i automatycznie humor mi sie poprawia;) no kocham Cie pudernico:D
Kurde aż miło mi taki komentarz przeczytać, gęba sama mi się usmiecha, dziękuję 🙂
Nie wiedziałam, że w Zamościu jest taki sławny ciuchland. W Lublinie to gdzie nie pójdę jest wszędzie pełno handlarzy na nowej dostawie, głównie walczą o buty i torebki. Do Zamościa to raczej nie planuję się wybrać, ale może do Krasnego przyjechałabym na jakieś łowy 🙂 muszę tylko wcześniej Ciebie podpytać gdzie warto iść i kiedy 😀
Do Zamościa tez kiedyś się wybierz 😉
A u nas, to możemy i razem pójść, daj tylko znac wcześniej kiedy będziesz 🙂
Fragment wpisu między bluzkami, a gaciami do złudzenia przypomina mi moje wrażenia po wycieczce do pośredniaka. 😀 Uwielbiam czytać Twoje wpisy!
Myślę, że opis można podciagnąć i pod kolejkę do lekarza 😀
Łoooo matko 😮 ja nie mam siły walczyć z babkami, przejdę się czasem jak już nie ma tłumów.. Podziwiam za odwagę 😀
Dodaj komentarz