Orzechem w łeb

Lecą liście, lecą równo. Raz spadną na trawkę, raz spadną na gówno. Znaczy na główną, ulicę główną. Albo gdzie tam sobie chcą to lecą i wkurwiają, bo trzeba je grabić, a mi się wcale nie chce ich grabić. W sumie to mogłoby śniegiem sypnąć i miałabym wymówkę, że się nie da tego z ogródka zbierać. Jeszcze nie tak dawno orzechy ledwie się ubierały w swoje skorupki,  a tu już próżno ich szukać. Właśnie przy pierwszych, zielonych orzechach, kupiłam w Biedrze olej z orzechów włoskich. I okazał się on niezwykle wydajny, bo nadal go mam, na jakieś kolejne 3-4 razy na włosach. Dwa miesiące systematycznego używania.
Taki oto Wyborny Olej z Orzechów Włoskich, cena- około 10 złotych.
Zakupiony, jak wspomniałam w Biedronce. A wiecie, że jak dojeżdżam do tego sklepu, to biedronka z baneru nad drzwiami, zawsze się uśmiecha? Też tak macie? Czy ona tak tylko do mnie się cieszy? Miałam już wersję lnianą KLIK z owada. A jak z orzechową? Wydajna to raz. Dwa- zapach. Jeju, jeju- ale czad! Tak normalnie to orzechy włoskie lubię tylko świeże, takie wiecie w tej skórce. Obieram i wpieprzam. Potem, jak są już suche, to są mi obojętne. Natomiast nie lubię żadnych słodyczy z orzechami- śmierdzą mi. W ogóle nie lubię słodyczy, ale to sprawa dla reportera i długi post. W każdym razie olej mi nie śmierdzi, ma wspaniały aromat. Dla mnie to takie wędzone, podpiekane skorupki z orzechów, ale bez dymu. Zapach jest taki orzeźwiający i zwyczajnie ładny. Ciężko go opisać, musicie to poczuć na własnym nosie. Chyba, że macie drewniany nos, jak taki Pinokio dla przykładu. Ale na to, to ja już nic nie zaradzę.
Butla spora 250 ml, plastikowa, poręczna. Mimo jej poręczności olejek przelałam do butelczyny z dozownikiem po TYM dziadu.
Widzicie? Tu też się do mnie mała biedronka uśmiecha 😀 Do Was też? Olej kładłam co druga noc, przed każdym myciem, pomijając jedną noc w tygodniu, kiedy to rano na 10 minut kładę naftę. No i pomijając tydzień wakacji. No jeszcze tego by brakowało, jakbym olej do Hiszpanii wiozła. Wiem, wiem- ochrona przed słońcem, bla, bla, bla. Pierdolę, nie będę z natłuszczonym łbem latać, choćby to było najzdrowsze na świecie. No matter. Olej jest tłusty, bo jest olejem, ale zmywa się wyśmienicie. Nakłada też dobrze. I działa również bombowo. Terrorysta wśród olejów.
Zauważyłam, że włosy stały się bardziej mięsiste- można je ugniatać i macać jak ciasto na pierogi. Blask przedni, a u mnie ciężko ten blask wywołać, więc musi być dobry. Nawilża chyba lepiej niż jego siostra lnianka. I ten zapach, oł maj gat! Genialne połączenie to olejowanie nim, po wcześniejszym nałożeniu żelu aloesowego, ale o żelu innym razem. Da radę zabezpieczać nim końcówki, bo nie tłuści jakoś wybitnie. Oczywiście jeśli użyjemy na te końce kropelki, a nie wiadra specyfiku. W wiadrze to se można, ale stopy po wyrzucaniu gnoju obmyć.
Podsumowując- olej z orzechów włoskich wędruje do moich ulubieńców. Jeden z lepszych jaki miałam. Polecam!

Komentarze

15 odpowiedzi do „Orzechem w łeb”

  1. Awatar Candymona Blogspot

    Zaciekawił mnie ten olej, jednak wolę nie próbować na mój blond bo nie wiem czy żółty lub zielony mi nie wyjdzie (o kolor chodzi) 😛

    1. Awatar Niewyparzona Pudernica

      A no nie wiem jak z kolorem. Faktycznie możliwe, że ociepliłby odcień, ale pewności nie mam…

  2. Awatar Justilicious

    Ja używałam na włosy oleju z orzechów włoskich ze Stokrotki (Le Pepe xD). Mój ma jaśniejszy kolor i jest nierafinowany, na twarz też cudo:)

  3. Awatar Justilicious

    Ja używałam na włosy oleju z orzechów włoskich ze Stokrotki (Le Pepe xD). Mój ma jaśniejszy kolor i jest nierafinowany, na twarz też cudo:)

    1. Awatar Niewyparzona Pudernica

      Cholera nie mam Stokrotki, ale w sumie popatrzę też w innych sklepach za innymi odmianami 🙂

  4. Awatar czarnulkaa

    ooo to muszę go mieć 🙂

    1. Awatar Niewyparzona Pudernica

      Polecam, tani i bardzo dobry 🙂

  5. Awatar MatMaja

    Pewnie jak wyolejuję zapasy, to poszukam też orzechowego. Tylko jest ryzyko, że nie poużywam, bo wcześniej pożrę w sałatkach, bardzo lubię!

  6. Awatar Monika B

    O takim oleju nie słyszałam i niestety musiało mi umknąć gdy był w Biedronce

    1. Awatar Niewyparzona Pudernica

      Popatrz przy półce z olejami, czasem zostają niedobitki 😉 A od czasu do czasu dają różne ciekawe oleje w dużej ilości. Już miałam lniany z biedry, teraz będę się rozglądać za kolejnymi 🙂

  7. Awatar Dzezabells hair

    Bardzo nie lubię olei z orzechów, ale może kiedyś moim włosom coś się poprzestawia, wtedy go kupię 😉

    Buziaki :*

  8. Awatar Ann Tracytowa

    Tego orzechowego nie miałam ale z tej samej serii załapałam się w biedrze na sezamowy z prażonych nasion sezamu. Co prawda wzięłam go do sałatek ale miał dla mnie zbyt intensywny smak i zapach więc został przekierowany do użytku włosowego i sprawdza się super. Trzeci miesiąc go wykończyć nie mogę, mega wydajny i działanie nabłyszczające również zaobserwowano, a nawet jakby mi kolor włosów wyrównał i pogłębił. Za te cenę jak tylko dorwę jakiegoś kolejnego brata z tej serii to biorę w ciemno.

    1. Awatar Niewyparzona Pudernica

      Sezamu jeszcze nie miałam, jak dopadnę to też kupię 🙂 Póki co miałam od nich lniany i orzechowy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Niewyparzona Pudernica
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.