Moi wiejscy bohaterowie
Komentarze
27 odpowiedzi do „Moi wiejscy bohaterowie”
-
Karolek z dywanu bije wszystkich na głowę 😀
-
🙂
-
-
Jestem w szoku ,że znalazłam u Ciebie Tymona 🙂 o ludzie nie słuchałam ich od wieków ;D wybornie zaczęłaś post 😀 cóż u mnie wioska troche liczniejsza, może nawet i sporo większa, własciwie kiedys była miasteczkiem ale społecznośc w XVII w. się puszczała, zle prowadziła i odebrano nam te prawa, może i lepiej… podatek mniejszy a i nie trzeba się tak pilnować :0 tak czy inaczej … osobistości jest co nie miara, fenomen goni fenomen, a abstrakcyjność chodzi za rączki , każdy inny – dziwny na swój sposób 🙂
-
Mój gust muzyczny jest bardzo zróżnicowany, Tymona lubię od ho ho ho 😉
To niezłą masz wiochę Ci powiem, rozwiązła jak Brazylia podczas karnawału 😉
-
-
Również pochodzę ze wsi.
-
Wiejskie baby zawsze na propsie 😉
-
-
Ja ze wsi nie pochodzę, a wieś znam jak własną kieszeń. Co roku przez naście lat, na 2 miechy znikałam z Dupy i rodzice wywozili mnie na Zadupie. U nas też była Bronka z Krówką i Januszek, tylko nasz niezanieczyszczany i nadal żyje, pomimo że ze 3 razy wpadł pod tira, kilka razy pod autobus, ale zawsze był tak nachlany, że szły po nim auta, jak po plastelinie. Pamiętam rosę, śpiew ptaków, zapach wsi i tęsknię, tęsknię, tęsknię, bo Kocham wieś.
-
Taki ziomek plastelina też był u mnie. Raz nawet autobus go przejechał, a legendy głoszą, że jeszcze po nim cofnął 😀 Ale już zszedł, 102938384 wypadek go dokończył jak wracał z wytrzeźwiałki krajówką, to parę razy pod rząd go strzelili, a już był prawie w domu, pokonał ze 30 km 😉
-
-
Ja mieszkam też na wsi 😉 ale tutaj mamy 100 mieszkańców, a nie domów 😀 Moja rodzina nie mieszkała tutaj od zawsze, ale z tego co wiem to niezłe dramaty rodzinne na wsi się działy, trudne sprawy normalnie… i takim cudem prawie każdy jest tutaj spokrewniony w jakiś dziwny sposób 😀
A mój dziadek do dzisiaj wspomina, że jak chciał kupić łąkę od jednego brata bliźniaka to drugi bliźniak w nocy przeorał całą trawę, żeby przypadkiem tamten nie zarobił 😉-
U mnie we świ też jest taka dzielnia, gdzie każdy z każdym 😉
A z tą łąką, to u mnie była sytuacja, że facet miał kawałek swojego lasu, a przez las była droga "ogólna", a on nie chciał żeby mu po lesie jeżdzili. To wziął łopatę i rów wykopał i to nie byle jaki, na całą drogę, do tego szeroki i głęboki 😀
-
-
Ja też jestem ze wsi i dobrze mi tu 🙂 Zwykłych – niezwykłych ludzi nie brakuje, ciekawych osobowości i historii też. A zdjęcia Twej wsi cudne 🙂
-
Każda nawet najmniejsza wioseczka kryje super historie 🙂
Dizękuję 🙂
-
-
U mnie to hitowa jest ta historia o sąsiadce i Żydach. Inna sąsiadka raz na jakiś czas wali 17 "w świat", czasem ją łapiemy i odprowadzamy bo w tym czasie szuka jej już pół wsi. Historii mnóstwo to zna mój teść, kto, co, z kim, kto naprawdę jest czyim ojcem itp. Ja u siebie też mam kilka ciekawych osób, np. taki Waldek Biały – który tak naprawdę jest czarny a kiedyś był ponoć super elegancik. Albo na przeciwko rodziców mieszkał dziadek z babką, za życia dziad ganiał dzieci z siekierą bo mu koło domu jeździli na sankach, a potem dziad umarł i krążyły plotki, że babka trzyma go w szafie. Babka zawsze siedziałana stołku przed domem i patrzyła nienawistnie na dzieci. Babka zmarła, dom zburzono, sąsiad rozkradł nawet listewki z okien.
-
Nas za jezdzenie na sankach na 'zgórku' ganiała ta kobieta, co kozy wypasa u nas koło ulicy i przy sąsiednich 😛 ganiała nas z kijem 😀
-
He! Biały Waldek, to mi nieraz tu pod domem przechodzi, a właściwie to się przetacza 😀 O nim to można by powieść napisać, tak jak o Rekinie i kilku innych, co to się lepiej na burmistrza nadają niż niejeden 😉
Kurde strach na Rońsko chodzić hehe 😀
-
-
nie ważne skąd jesteś, ważne jakim jesteś człowiekiem pozdrawiam :*
-
Dokładnie! 🙂
-
-
nice post 🙂 keep in touch 🙂
-
thx :*
-
-
Ja z Dupy wyjechałam na Zadupie, a tu krowy n ie widać, warzywek uprawiać się nie chce bo do sklepu "damy" chodzą ubrane i umalowane jak do Kościoła w niedzielę … lepiej normalnie niż w Dupie…
A ja sobie na tym Zadupiu warzywka uprawiam, do sklepu w dresach a jak się nie chce to w pidżamie … U nas to z Zadupia Dupa się robi i to coraz większa nawet nie śmierdzi tak jak kiedyś na prawdziwym Zadupiu…-
Długo na Zadupiu mieszkałam, ale też mało wioskowo było pod względem zwierzyny i obornika 😉 Warzywniki to chyba każdy miał, ale o krówkę było nie łatwo, kurczaki najwyżej. A jak byłam mała to wszędzie krówki, świnki- swojsko 🙂
-
-
Cenię sobie to,że mieszkam pod miastem – to tu rano budzi mnie śpiew ptaków i tu mogę sobie w szlafroku wyjść i w piżamie na podwórko i spojrzeć w słońce o poranku – nie robiąc z siebie wariatki 😛
-
Przeczytałam "pod mostem" 😀
Ja nawet na przedmieściu mogę, bo mam ogród 😉 Ale na wsi i tak pod tym względem było lepiej 😉
-
-
chcesz mi powiedzieć, że Bronka mieszkała w pokoju z krówką? A krówka miała tam swoją kuwete, czy na dwór ją wyprowadzała? Przecież jak jej tam narobiła na podłogę to smród był pewnie nie do wytrzymania 😀
Wsie są fajne, też jestem ze wsi. Zupełnie inne życie. Po podwórku szlajałem się od 7 rano, potem schodzili się koledzy i szło się na taki stary, opuszczony pałacyk. Mieliśmy tam bazy i zawsze sobie wymyślaliśmy jakieś super misje. Kiedyś kolega przyniósł do bazy żołnierzyki, bawiliśmy się w wojnę. Przez przypadek odłamałem ten podeścik na którym umocowany był żołnierz (żeby mógł stać) i koledzy mnie wyzwali i kazali wyjść z bazy, poleciałem z płaczem do domu. Mama mi powiedziała, że jak koledzy tak się zachowują to będę bawił się z dziewczynkami. Zaprowadziła mnie jak jakiegoś ciecia do naszych sąsiadek, dwa domki dalej. Ja tam tak bardzo nie chciałem iść. One ciągle bawiły się w dom. Ten dom był w krzakach 😀 W każdym razie – ta moja koleżanka doszła do wniosku podczas któreś tam z kolei zabawy, że musimy mieć więcej dzieci. Naszym jednym była już taka Karolina (jej przyjaciółka) ale uznała, że Karolina jest już duża i potrzebujemy małe. Powiedziała mniej więcej coś takiego, żeby teraz poszła na zakupy. Karolina nie chciała, a ta do niej, że ma iść! (stanowczo) No i ta poszła. Położyliśmy się obok siebie na ziemi i ona zaczęła udawać że śpi (tak chrapała) Potem wsadziła sobie lalkę pod bluzkę i udawała, że jest w ciąży…
Matko kochana, jak sobie to przypominam, to totalny ubaw z samego siebie 🙂 Jak to dobrze, że po czasie koledzy się odgniewali i mogłem wrócić do bazy 😀
-
Krówka miała luksusy- miała swój własny pokój na parterze 🙂 Podłoga wyścielana słomą i srała w to, a Bronia mieszkała w drugim pokoju. Co jakiś czas kupy wyrzucała 🙂
Już myślałam, że koleżanka przed porodem poprosiła o zmajstrowanie dzieciątka hehhe 😀
Ja z chłopakami bawiłam się w bazy, bo chłopaki tylko na mojej wsiowej dzielni byli, to nie miałam wyjścia. Dziewczynka była jedna i to młodsza ode mnie. Z nią czasami bawiłam się w domek. W sumie z chłopakami tez mi się zdarzało w domek bawić, ale rzadko. Raz "upiekłam" babki z piasku i dwóch kolegów nimi karmiłam. Płakali, ale jedli. Kazałam im zjeść do końca i zjedli. Stałam nad nimi aż talerzyki były czyste 😀 Fajne wspomnienia, ..
-
-
Haha bardzo fajnie napisany post jak i cały blog 😉 Ja właśnie marzę o wyprowadzce z miasta na wieś! Tam to jest klimat 😉 Dołączam z przyjemnością do obserwatorów i pozdrawiam.
-
Dziękuję bardzo i zapraszam 🙂 i życzę spełnienia marzeń 🙂
-







Dodaj komentarz