Na zdrowie z Dafi

Komentarze
36 odpowiedzi do „Na zdrowie z Dafi”
-
To taka ulga z tym brakiem kamienia w czajniku:) choć w Krasnym jest znośnie – w lublinie to dopiero jest masakra 😛 ogólnie niestety w naszych rejonach jest wszędzie twarda woda:(
-
Właśnie słyszałam, że w Lublinie jeszcze gorzej, koleżanka jak przyjeżdża do mamy do Yorku to od razu włosy myje, bo "nasza" kranówa sprawia, że jej włosy nie są przyklapnięte. A po lubelskiej wodzie nawet dobra odżywka nie daje rady.
No, a z tym odkamienianiem czajnika, to serio ulga. Aż boję się myśleć jak moje flaki wyglądają, skoro czajnik po tygodniu mi załaził tym obrzydlistwem 😉 -
Ja jakoś na włosach nie zauważyłam skutków lubelskiej wody (a może już się przyzwyczaiłam i nie zwracam uwagi) za to moje zęby jej nie lubią i szybko pojawia się na nich kamień. Liczę na to, że jak będę cały czas używać tego dzbanka to jeden skaling na rok mi wystarczy 🙂
-
Albo koleżanka na innej dzielni mieszka, albo masz odporniejsze włosy 😉
-
Twoje flaki wyglądają normalnie – raczej nie gotowały tej wody, żeby wytrącał się kamień, więc spokojnie :D:D
A w Lbn to różnie, akademiki TBV przy polibudzie mają wodę okropną, straszną i w ogóle dramat. Jak popiłam tabletkę taką wodą z kranu, to myślałam, ze zwymiotuję. Taka chlorowana ;/ Ale jak mieszkaliśmy na Czubach, to już nie była aż tak chlorowana i jakoś przywykliśmy, ale twarda, jak cholera. Mogłam zrobić zdj czajnika po miesiącu używania – jak się woda gotowała, to z tego osadu z kamienia robiły się takie bańki i czajnik normalnie 'strzelał" haha:D przez jakiś czas używaliśmy britę, ale filtry miała drogie, więc przestaliśmy 😛 -
Odetchnęłam z ulgą, że flaki mam w porzo 😉 Ale coś tam na pewno się osadziło :O
-
-
Ja lubię minerałki, bo gazowane, a woda niegazowana po pewnym czasie mi się nudzi :p
Niemniej jednak już jakiś czas temu namówiłam rodzinkę na zakup dzbanka z filtrem i bajka, czajnik czyściutki, a herbata w końcu bez osadu 😀-
Ja gazowanej wody nie lubię. W ogóle samej wody nie pijam, ale latem z cytrynką czy z miodem, czy innymi dodatkami lubię. A herbatę to piję nałogowo, więc czajnik odetchnął z ulgą 😉
-
-
U mnie wszyscy piją wodę i jakoś mówią że wolą zaufać butelce i firmie niż dzbankowi (zacofańcy). Ja osobiście preferuje gazowana, a syfon jest za drogi i nieopłacalny. (tu tkwi mój tragizm)
Miłego 🙂-
Ja od pewnego czasu myślałam o filtrzaku, ale a to remonty, a to urok, a to sraczka, aż sam do mnie przyszedł 😉
-
-
u nas woda w kranie jest juz filtrowana, wiec tego problemu nie ma 🙂
https://kamoop.blogspot.com <-klik
-
Woda raczej wszędzie jest "po obróbce", ale rury, którymi do nas trafia to wielka zagadka. Podejrzewam, że one robią robotę 😉
-
-
Polecam dodawać szczyptę soli himalajskiej do wody. Smak świetny, lepiej gasi pragnienie niż te wszystkie mineralne i źródlane, a do tego jest dobra dla zdrowia. A
-
Aż cholera pogłębię temat, poczytam, bo się zaciekawiłam 🙂
-
Temat bardzo ciekawy i szkoda że nie jest o tym głośno. Ja kupuję sól drobnoziarnistą w naszym krasnostawskim zielarskim, naprawdę dobrej jakości. Fajnie działa na organizm, wyrzuciłam wszystkie suplementy (magnezy, cynki itp.). Czuje się to działanie 🙂
-
O to Ty swoja jesteś :* Jak fajowo 🙂 To jak będę w okolicach zielarskiego naszego jedynego, to zajdę i zakupię tonę soli, spróbować nie zaszkodzi 🙂 Dziękuję 🙂
-
Heh właśnie niedawno na zajęciach z dietetyki babka nam mówiła o tej 'cudownej' soli Himalajskiej, że to pic na wodę i po prostu naciąganie ludzi 😛
-
A cholera wie, ale nawet jeśli to placebo działa, to czemu by nie spróbować? 😉
-
Naciąganie ludzi to jest na te wszelkie mikroelementy w suplementach aptecznych. Gdyby ludzie pili wodę z solą (wystarczy 2-3 szklanki dziennie) i poczuli pozytywne działanie to co wielki świat farmacji zrobiłby z tymi prochami??? Niestety prawdą jest że medycyna akademicka i dziedziny pokrewne nie przekazują nam (bo nie mogą) wszystkich informacji o ogólnodostępnych, tanich i naturalnych metodach leczenia. Bo przecież suplementy takie fajne, kolorowe słodkie pastyleczki, zlepione chemią, najlepiej łykać po kilka tabletek parę razy na dzień. To kto będzie pić wodę, przezroczystą w dodatku z solą, przeciez to takie naturalne i na pewno nie pomaga. Są badania potwierdzające pozytywne działanie tej soli na organizm. Wystarczy trochę chęci, wolnego czasu,internet i znajomość angielskiego. Tylko trzeba się zainteresować tematem a nie wierzyć na oślep. Ja też studiowałam, pokrewny medycynie kierunek i wierzyłam w to co nam mówią.Teraz wierzę mniej, nawet bardzo. To żadna trudność poszukać samemu. Nie zaszkodzi może jedynie pomóc. Nie chcę się tu rozpisywać o swoich (niemałych) problemach zdrowotnych, bo to nie jest odpowiednie miejsce. Chciałam tylko podpowiedzieć, że jest naturalna i tania substancja niosąca korzyści zdrowotne, która nie zawiera szkodliwych składników chemicznych budujących suplementy w tabletkach. Sól himalajska zawiera tylko czyste minerały, te ktore każe nam się codziennie uzupełniać aby prawidłowo funkcjonować. Nikogo nie namawiam. Kto chce ten spróbuje. A teraz napiję sie wody…z solą, bo dobrze działa na sen 🙂
Pozdro Wiola 🙂 -
Naciąganie ludzi to jest na te wszelkie mikroelementy w suplementach aptecznych. Gdyby ludzie pili wodę z solą (wystarczy 2-3 szklanki dziennie) i poczuli pozytywne działanie to co wielki świat farmacji zrobiłby z tymi prochami??? Niestety prawdą jest że medycyna akademicka i dziedziny pokrewne nie przekazują nam (bo nie mogą) wszystkich informacji o ogólnodostępnych, tanich i naturalnych metodach leczenia. Bo przecież suplementy takie fajne, kolorowe słodkie pastyleczki, zlepione chemią, najlepiej łykać po kilka tabletek parę razy na dzień. To kto będzie pić wodę, przezroczystą w dodatku z solą, przeciez to takie naturalne i na pewno nie pomaga. Są badania potwierdzające pozytywne działanie tej soli na organizm. Wystarczy trochę chęci, wolnego czasu,internet i znajomość angielskiego. Tylko trzeba się zainteresować tematem a nie wierzyć na oślep. Ja też studiowałam, pokrewny medycynie kierunek i wierzyłam w to co nam mówią.Teraz wierzę mniej, nawet bardzo. To żadna trudność poszukać samemu. Nie zaszkodzi może jedynie pomóc. Nie chcę się tu rozpisywać o swoich (niemałych) problemach zdrowotnych, bo to nie jest odpowiednie miejsce. Chciałam tylko podpowiedzieć, że jest naturalna i tania substancja niosąca korzyści zdrowotne, która nie zawiera szkodliwych składników chemicznych budujących suplementy w tabletkach. Sól himalajska zawiera tylko czyste minerały, te ktore każe nam się codziennie uzupełniać aby prawidłowo funkcjonować. Nikogo nie namawiam. Kto chce ten spróbuje. A teraz napiję sie wody…z solą, bo dobrze działa na sen 🙂
Pozdro Wiola 🙂 -
No, ja bardzo chętnie spróbuję, zaszkodzić nie zaszkodzi, a jeśli ma pomóc to czemu nie 🙂
A tak btw to zaciekawilam się czy znam Cię osobiście 😉 -
Da, znasz mnie 🙂 Się ujawnię niedługo, haha
-
Co to za czary? Napięcie rośnie jak w M jak miłość 😉 Tom się zaciekawiła 😀
-
Sól himalajska różni się od zwykłej kolorem i smakiem(delikatnieszy) i niczym więcej.#potwierdzoneinfo
-
I tak pewnie spróbuję, a co mi tam 😉
-
-
Od dwóch lat używam dzbanka Dafi i nie kupuję wcale wody mineralnej do picia, a poję prosto z tego dzbanka. Woda jest idealna, polecam filtry z magnezem.
-
Filtr z magnezem- zanotowałam, dzięki :*
-
-
Mam w domku i też sobie chwalę 🙂 Woda jest dobra no i w dzbanku kamienia nie ma 🙂
-
Dokładnie 🙂
-
-
Mimo że nie mieszkam w samym Lublinie tez mam zakamienioną wodę. Wkurzające to jest kiedy zaglądam do czajnika a tam biało..i jak to domyć… aż się pić odechciewa. Trzeba będzie zakupić taki dzbanek
-
Polecam, wydatek niewielki, a różnicę widać gołym okiem, smak wody też lepszy 🙂
-
-
w czymś takim hoduje się sporo bakterii. nadal, mimo wszystko, wolę mineralkę :<
-
Czy ja wiem…niby dzbanek też myję, a taka woda z butli po otwarciu to też miejsce bakteryjne. Butelkowana woda sama w sobie jest odbakteriowana, ale po otwarciu butelki paskudy mnożą się w zaskakującym tempie, co można wyczuć np kiedy chcemy się napić wody z butli na drugi dzień- większość wód juz capi 😉
-
-
Jak czytam tak u Ciebie wpis to przypomniałam sobie o mojej wodzie w Gliwicach, a dokładniej jak kiedyś wróciłam z imprezy i suszyło mnie o 5 rano. Sklepy zamknięte, nic w domu do picia, ani w wody przegotowanej no to nalałam z kranu. Fuuuj do dzisiaj pamiętam ten ohydny smak. Później jeszcze gorzej mi się chciało pić. Teraz w Wiedniu odkręcam tylko kran i mam normalną wodę i tak z rozgoryczeniem myślę, że po cholerę nam takie dzbanki, powinni coś zrobić z tym syfem co płynie w Polsce w kranie!!!
-
To chyba nie tyle kłopot wody, co stuletnich rur, chociaż cholera wie.
Okropne uczucie jak chce się pić na kacu i zostaje kranówa….moje kondolencje i oby to Ci się nigdy więcej nie zdarzyło 😉 -
Moje kondolencje z powodu obleśnej kranówki na kaca….oby Cię to jż nigdy nie spotkało!
A ta woda nasza, to może nie tyle wina samej wody, co stuletnich rur…tak rozkminiam, chociaż kto tam wie 😉
-




Dodaj komentarz